poniedziałek, 10 lutego 2014

Niewolnictwo w pracy

Wystarczyło kilka lat rewolucji technologicznej – internet, smartfony, tablety aby stać się dostępnym non-stop.

Amerykańskie Centrum Zwalczania i Zapobiegania Chorobom (CDC) zbadało współczesny rzeczywisty wymiar godzin pracy. Okazuje się, że Amerykanie pracują o 5 tygodni więcej niż 50 lat temu. Szczególnie zaskakujący jest fakt, iż jest to liczba „dobrowolnie” nazbieranych nadgodzin: zabieranie pracy do domu, na weekendy, na wakacje.. itd. A konsekwencją tak obciążonego pracą trybu życia jest pogorszenie jakości snu, czy relacji rodzinnych i koleżeńskich.

Mimo walki pokoleń naszych dziadków i rodziców o wolne soboty i 8 godzinny tryb pracy, również Polacy stają się niewolnikami rewolucji informatyczno-technologicznej. Chociażby telefon służbowy jest podstępnym narzędziem dostępu do pracownika 24h na dobę. A spójrzmy na szaleństwo mailowe i sprawdzanie poczty zaraz po przebudzeniu, tuż przed snem czy non-stop bycie on-line chociażby za sprawą smartfonów. To może rodzić frustrację, niemożność oderwania się od pracy, ciągłe pouczcie konieczności pracowania.  Nic dziwnego, że skutki są widoczne przede wszystkim w stanie zdrowia. Współczesny pracownika, praktycznie w każdym rozwiniętym kraju jest o 70% bardziej obciążony ryzykiem zawału serca, czy udaru niż to miało miejsce pół wieku temu.

Spójrzmy na inną postawę wobec współczesnego stylu pracy i sytuacji ekonomicznej. Chyba najwyższy wskaźnik bezrobocia notuje się w Hiszpanii, gdzie 60% młodych jest bez zatrudnienia.
Jednak ten wskaźnik osiągnięty został częściowo przez młodych ludzi, świadomie nie podejmujący żadnej pracy ani nauki. Zjawisko społeczne nazywa się „Ni-ni” (ni trabajo-ni estudio) jako postawa przeciw obecnemu systemowi polityki społecznej i ekonomicznej. Nie chcą wpaść w wir korporacji aby przez 30 lat spłacać kredyt, nie chcą być narzędziem na linii produkcyjnej i ofiarą cięcia kosztów, aby zarząd firmy maksymalizował zysk. Poza tym skutki globalizacji, a w tym między innymi powiększające się różnice między bogatymi a biednymi nie poprawiają sytuacji pojedynczego pracownika. Okazuje się, że 85 najbogatszych mieszkańców z całego świata zgromadziło majątek równy 3,5 miliarda mieszkańców Ziemi żyjących w biedzie. Taka zależność jest widoczna w każdym z rozwiniętych państw. Bardzo niewielka grupa ludzi gromadzi ogromne majątki. A coraz więcej osób musi pracować  aby regulować bieżące zobowiązania: spłacać kredyty, płacić rachunki. Nie ma mowy o wypracowaniu oszczędności i inwestycji w przyszłość.
Aż strach pomyśleć, jeśli postawa młodych Hiszpanów przypadnie do gustu innym narodowościom… 

2 komentarze: